Wstęp
W naszym kraju nie ma zbyt wielu imprez retrogamingowych, aczkolwiek jedną z nich jest Games & Vintage Days Wrocław, które w tym roku miało swoją drugą edycję. Odbyła się ona w sobotę 10 października oraz niedzielę 11 października 2026 roku jako impreza towarzysząca japońskim targom NiuCon. My wraz z ekipą mieliśmy okazję gościć na tym wydarzeniu oraz przeprowadzić naszą własną prelekcję. Zapraszamy na podsumowanie tej imprezy z naszej perspektywy – poznacie nasze wrażenia, zakupy, naszą prelekcję od kuchni oraz opinię o całym wydarzeniu.
Nasze Wrażenia
Na wydarzeniu mieliśmy okazję pojawić się całą ekipą CA-Archive wraz z zaprzyjaźnionymi twarzami. Na miejscu czekał na nas ogrom wystawców z różnej maści retrosprzętami – od najstarszych konsol, jak np. Mattel Intellivision czy różne klony Ponga, przez konsole złotej ery 2D, czyli NES, Mega Drive i SNES, aż po nowocześniejsze sprzęty 3D, jak SEGA Saturn, Dreamcast, PlayStation 1 i 2, Nintendo 64 czy GameCube. Ponadto dostępny był ogromny wybór komputerów osobistych, m.in. Commodore 64, wielu modeli Amig, Atari 1040ST, MSX2 czy prawdziwego białego kruka, jakim był Sharp X68000. Poza tym dostępna była również strefa Nintendo z konsolami Nintendo Switch 2.
Na wydarzeniu można było również posłuchać wielu prelekcji oraz spotkać się z różnymi osobistościami ze świata technologii i retro. Mieliśmy okazję zrobić wspólną fotę m.in. ze ZMASLO, NRGeekiem, Borgiem z Retrogralni czy Jussim Koskelą (twórcą Deluxe Ski Jump). Jeżeli chodzi o prelekcje, to poza naszą odwiedziliśmy te na temat gry online na Sedze Dreamcast, o ewolucji grafiki w komputerach (prowadzoną przez ZMASLO) oraz o krachu rynku gier wideo z 1983 roku. Wszystkie z nich zapewniły nam solidną porcję nowej wiedzy i ciekawostek o świecie retro.
Podsumowując nasze wrażenia: czuliśmy się tam po prostu jak w siódmym niebie. Mieliśmy okazję pograć na sprzętach, których nie mamy w naszej kolekcji, porozmawiać i zbić piątkę z naszymi idolami ze świata retro, a także posłuchać ciekawych prelekcji i zdobyć nową wiedzę.
Nasze Zakupy
Zakupy Lexera
Pierwszym z moich nabytków jest ten największy – nowy sprzęt w kolekcji, a mianowicie PlayStation 2 Slim w bardzo dobrym stanie (z oryginalną, niezerwaną plombą), wraz z kontrolerem DualShock 2 w stanie idealnym oraz pełnym okablowaniem. Całość wyrwałem za 200 zł, lecz wiąże się z tym ciekawa anegdota.
Mianowicie, gdy wróciłem w sobotę do miejsca noclegu i podłączyłem całość, konsola nie startowała – okazało się, że sprzedawca dał mi zasilacz od PS One, a nie od PS2 Slim (mają takie same wtyki, ale ten od PS One daje napięcie 7,5 V, a nie 8,5 V). Gdy w niedzielę przyjechałem wyjaśnić sprawę, okazało się, że sprzedawca nie ma odpowiedniego zasilacza i oddał mi 50 zł na jego zakup.
Ja – nieco sfrustrowany, gdyż miałem już kiedyś podobną sytuację z Wii – od razu poszukałem zasilacza na OLX w granicach Wrocławia. Udało mi się takowy znaleźć (choć to zamiennik, a nie oryginał), lecz na drugim końcu miasta. Mimo to wsiedliśmy wraz z Lizardem w tramwaj i przez godzinę jechaliśmy na drugi koniec Wrocławia, aby ogarnąć zasilacz do mojej PS2 Slim. Ostatecznie całość okazała się w pełni sprawna, więc jest to historia z happy endem!
Po zakupie konsoli wypadałoby kupić na nią również jakieś gry. Tak jak wspominaliśmy wcześniej, wybór był ogromny, a ceny potrafiły być całkiem przystępne. Ja wyposażyłem się w Need for Speed: ProStreet na PS2 w cenie 50 zł, Raymana 3 na PS2 za 35 zł oraz V-Rally na PS1 za 50 zł. Dzięki takiemu zestawowi mogłem odpowiednio sprawdzić sprzęt, przetestować funkcję wstecznej kompatybilności i dodać do kolekcji świetne tytuły ze swoich ulubionych gatunków.
Zakupy Lizarda
W tym roku zakupy nie były tak skromne jak na poprzedniej edycji, gdzie dorwałem zaledwie parę czasopism.
Planowałem co prawda kupić PlayStation 4, ale z racji tego, że urządzenie to nie było dostępne wśród tak bogatej oferty sprzętowej, postanowiłem pójść w czyste retro. I tak oto stałem się posiadaczem pierwszej w mojej kolekcji konsoli SEGI – a mianowicie SEGĘ Dreamcast, która zachowała się w naprawdę niezłym stanie.
Cały zestaw wyrwałem za 680 zł (wliczając w to osobny zakup karty VMU). Przyznam, że to wyjątkowo udany nabytek – nie dość, że od dawna planowałem sprawić sobie Dreamcasta, to jeszcze posłużył nam jako świetny rekwizyt podczas naszej prelekcji!
Ale z racji tego, że samo urządzenie byłoby praktycznie przyciskiem do papieru bez gier, dzięki Lexerowi udało się wyhaczyć za 43 zł dobrą i całkiem interesującą pozycję – ChuChu Rocket! od studia Sonic Team. Dzięki temu mam już świetny tytuł na start dla nowego sprzętu w kolekcji.
Mimo to tradycji musi stać się zadość, więc wzorem poprzedniego roku zakupiłem dwa numery czasopisma CD-Action – w tym klasyczne wydanie CD-Action nr 02/2024 oraz CD-Action Retro #8. Tym samym moja kolekcja prasowa powiększyła się o dwa kolejne interesujące egzemplarze.
Zakupy reszty ekipy
Dla naszych przyjaciół targi również były świetną okazją do poszerzenia kolekcji. Jeden ze znajomych kupił konsolę Nintendo Wii za 150 zł, inny zaś wyposażył się w Game Boya Advance SP za 450 zł. Prawdziwym białym krukiem okazał się jednak zakup jeszcze innego z naszych kolegów, który zdobył zafoliowane wydanie kolekcjonerskie gry Neverwinter Nights: Kolekcja Wszech Czasów w rewelacyjnej cenie 800 zł.
Nasza Prelekcja od kuchni
Prace nad naszą prelekcją ruszyły jeszcze w połowie września. Pierwszym etapem przygotowań było stworzenie prezentacji multimedialnej, na której opierał się nasz pokaz. Nad slajdami pracowałem głównie ja z pomocą Lizarda i tak oto – dzień po dniu, sekcja po sekcji – ukończyliśmy je pod koniec miesiąca.
Prezentację podzieliliśmy na trzy bloki tematyczne: wprowadzenie oraz tło (SEGA dziś, Mega Drive, Mega CD, 32X, SoJ vs SoA), szczegółowe omówienie SEGI Saturn i SEGI Dreamcast oraz krótkie podsumowanie. Sekcje o Saturnie i Dreamcaście rozbiliśmy na poszczególne slajdy omawiające proces powstawania, architekturę, gry, cykl życia, sytuację w Polsce oraz podsumowanie decyzji SEGI w kontekście obu tych konsol.
Po przygotowaniu prezentacji przyszedł czas na pisanie skryptu, który w całości stworzyłem ja z pomocą Lizarda. Szczegółowo rozwijał on treści zawarte na slajdach, lecz jego pierwsza wersja okazała się zbyt długa – próba czytana zajmowała około 1 h 10 min, podczas gdy na prelekcję mieliśmy zaledwie 50 minut. Z tego powodu kolejnym krokiem było odchudzenie tekstu, czym zajął się Lizard (ja w tym czasie miałem natłok obowiązków w szkole). Finalnym etapem przygotowań było opanowanie materiału przez Lizarda oraz próby pod moim czujnym okiem SEGOwca.
Nauka skryptu była dla mnie ogromnym wyzwaniem, ponieważ po raz pierwszy przeprowadzałem prelekcję na tak dużym wydarzeniu. Mimo to wspomnienia z przygotowań mam bardzo dobre – każdy mały błąd wyłapywało czujne oko Lexera, co dało ogromne możliwości poprawek przy każdej kolejnej próbie i przyniosło pożądany efekt w dniu wystąpienia.
W samą sobotę nie czułem w ogóle stresu. Wyszedłem z założenia: „jak wyjdzie, tak będzie – jak coś pominę, to trudno”. Na 20 minut przed godziną 18:00 odbyła się obowiązkowa zbiórka całej naszej ekipy, po której poszliśmy pod salę prelekcyjną nr 1. Gdy poprzednie wystąpienie się skończyło, weszliśmy do środka – reszta zajęła miejsca na widowni, a ja od razu zacząłem rozkładać sprzęt. Wszystko poszło sprawnie, więc gotowy czekałem już tylko na pełną godzinę.
Wystartowałem nawet minutę przed 18:00 i od razu poczułem, że wyjdzie idealnie. Gdy tylko zacząłem mówić, cała treść płynnie i przyjemnie spięła się w jedną całość – poza kilkoma drobnymi pomyłkami, z których wyszły potem świetne, zabawne cytaty. Prelekcja lekko przeciągnęła się w czasie z powodu licznych pytań z widowni, ale byłem niezwykle zadowolony z jej przebiegu i z liczby słuchaczy na sali. Niezmiernie cieszy mnie, że jak na pierwszy raz udało się przeprowadzić to wystąpienie tak sprawnie. Gdy po wszystkim zapytałem parę osób o wrażenia, poczułem prawdziwą satysfakcję – choć byłem wykończony mówieniem non stop przez 55 minut!
Mnie – z perspektywy swego rodzaju mentora i jednocześnie widza – nasza miesięczna praca przedstawiona przez Lizarda bardzo się podobała. Mimo że wyłapałem parę małych błędów oraz niedopowiedzeń, uważam, że wykonał kawał dobrej roboty i świetnie przekazał przygotowane przez nas informacje. Reszta naszej ekipy również była bardzo zadowolona z efektu końcowego.
Zrobiło mi się jednak trochę przykro drugiego dnia wydarzenia. Jeden z widzów podszedł do Lizarda i zaczął z nim rozmawiać na temat prelekcji. Gdy wspomniałem, że ja także odgrywałem dużą rolę w jej przygotowaniu, zostałem nieco wyśmiany, że „podpinam się pod sukces kolegi” – mimo że obaj doskonale wiemy, iż tak nie było (co zresztą zostało zaznaczone na samym początku wystąpienia, gdzie zresztą pomachałem do widowni). Podsumowując jednak całość, uważam, że prelekcja wyszła świetnie i jako jej współautor byłem z niej niezwykle dumnny.
Całość prelekcji za jakiś czas pojawi się na kanale YouTube RetroGralni. Gdy tak się stanie niezwłocznie dodamy tutaj odtwarzacz z tym nagraniem.Nasza opinia o wydarzeniu
Podsumowując nasze wrażenia z całego wydarzenia – uważamy, że jest to świetna i obowiązkowa impreza dla każdego fana retro. Tak jak wspominaliśmy, można było pograć na unikalnych sprzętach, zbić piątkę z idolami, uzupełnić kolekcję gier oraz poszerzyć swoją wiedzę.
Jedyne, co naszym zdaniem wymaga poprawy, to przestrzeń – na miejscu było dość tłoczno, więc w przyszłości warto byłoby przenieść targi do jakiejś większej hali. Poza tym osobiście chętnie widzielibyśmy całkowite odseparowanie Games & Vintage Days od konwentu NiuCon.
Mimo tych drobnych uwag nasza opinia o imprezie jest niezwykle pozytywna. Na pewno wrócimy do Wrocławia za rok – zapewne znów z nową prelekcją! ;)