Informatyzacja w naszym kraju postępowała powolnie. Pod koniec lat 80. komputery typu IBM-PC były rzadkością, na którą mogły pozwolić sobie jedynie firmy lub najzamożniejsi obywatele. Jednak w tej historii kryje się inny istotny problem: ogólny brak oprogramowania w naszym rodzimym języku.
Przełomem okazał się Windows 3.1, wydany w 1993 roku jako pierwszy system z rodziny Windows w języku polskim. To właśnie polska lokalizacja pozwoliła na prawdziwą ekspansję komputerów w naszym kraju; z czasem coraz więcej produktów zaczęto tłumaczyć na nasz język. Stan ten zawdzięczamy m.in. ówczesnemu Ministerstwu Edukacji Narodowej, któremu zależało, aby komputery nie tylko pojawiły się w szkołach, ale posiadały też polskie oprogramowanie. Dzięki tym staraniom otrzymaliśmy chociażby System 6 od Apple po polsku (ze słynnym przyciskiem „Poniechaj” zamiast „Anuluj”) oraz pakiet Oficyna.
Czym właściwie była Oficyna i kto podjął się pracy nad nią? Tego dowiecie się już za chwilę.
Warto przypomnieć, że przed 1994 rokiem w polskim systemie prawnym nie istniała nowoczesna ustawa o prawie autorskim. Powodowało to, że na rodzimym rynku oprogramowanie można było nabyć znacznie taniej pod postacią tzw. „kopii zapasowych” – co w praktyce oznaczało handel pirackimi kasetami i dyskietkami na legendarnych giełdach, jak ta przy ul. Grzybowskiej w Warszawie (choć oczywiście przypominamy: piractwo jest złe).
Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Ponieważ w tych realiach narodził się fenomen „partyzanckich spolszczeń”. Faktem jest, że autor omawianych tłumaczeń – według dostępnych informacji – spolszczył środowisko Windows 1.03 oraz inne produkty bez wiedzy i zgody ich twórców. W tamtym czasie amerykańscy giganci, tacy jak Microsoft, traktowali Europę Wschodnią jako rynek nieistniejący, co otwierało drogę lokalnym wizjonerom.
Wzmiankę o tym procederze znajdziemy m.in. w czasopiśmie „Komputer” z 1989 roku, gdzie opisano program Word 3.0 dla DOS. Czytamy tam:
„Autor testowanego programu, Roland Wacławek (dalej zwany RW), określa »Pelikana« jako »dogłębną adaptację« jednego z czołowych programów do redagowania: MS-Word 3.0. Adaptacji tej RW dokonał bez zgody i wiedzy firmy Microsoft”.
Co ciekawe, te nieoficjalne tłumaczenia stały się tak popularne i dopracowane, że to właśnie one przetarły szlaki dla późniejszej, oficjalnej polonizacji systemów. Roland Wacławek nie tylko „spolszczył” kod, ale musiał rozwiązać fundamentalne problemy, takie jak brak polskich znaków w standardzie ASCII czy brak obsługi polskich drukarek, co czyniło z niego bardziej inżyniera niż tylko tłumacza. Ale do tego wątku zaraz jeszcze wrócimy.
Kim był twórca Oficyny? Przed państwem pan Roland Wacławek – polski informatyk urodzony w 1956 roku, właściciel firmy Microwac, pod której szyldem wydawano pakiety spolszczające.
Pan Wacławek przygotowywał tłumaczenia metodami inżynierii odwrotnej, czyli procesu badania gotowego produktu w celu ustalenia, jak dokładnie działa i w jaki sposób został skonstruowany. Praca ta była niezwykle karkołomna. Ponieważ polski język obfituje w znaki diakrytyczne, a ówczesne standardy kodowania ich nie przewidywały, autor musiał dosłownie „wyrzeźbić” miejsce na polskie litery w kodzie programu. Często wiązało się to z modyfikacją generatorów znaków w kartach graficznych oraz tworzeniem własnych sterowników dla drukarek mozaikowych.
Warto podkreślić, że autor nie posiadał dostępu do kodów źródłowych – operował wyłącznie na plikach binarnych. Jego praca nie ograniczała się jedynie do tłumaczenia; dokonywał on licznych usprawnień oraz naprawiał błędy napotkane w oryginalnym, amerykańskim kodzie.
Przeanalizujmy teraz, jakie oprogramowanie zostało przetłumaczone i dlaczego wybrano akurat te pozycje. Ponieważ firma Microwac otrzymała w 1988 roku zlecenie od Ministerstwa Edukacji Narodowej na przygotowanie pakietu oprogramowania dla szkół, następujące produkty zyskały polską wersję językową:
| Polska nazwa | Oryginalne oprogramowanie |
|---|---|
| Oficyna 1.032 | Microsoft Windows 1.03 |
| Pelikan | Microsoft Word 3.0 |
| Drukarnia | Aldus Pagemaker 1.0 |
| Kreślarz | Micrografx In*a*vision |
| Polonus | dBase III Plus |
| Sarmata | Clipper |
| Framework | Ashton-Tate Framewrok |
| Drukarz | Hammerlab Lettrix |
| SideKick | Borland SideKick 2 |
Jak możemy zauważyć, polonizację otrzymały nie tylko programy firmy Microsoft, ale również rozwiązania innych producentów. Warto podkreślić, że wiele pozycji z tej listy dedykowanych było interfejsowi graficznemu Windows – w tym Drukarnia oraz Kreślarz, który notabene był jednym z pierwszych programów użytkowych stworzonych dla tego środowiska. Co imponujące, cała dokumentacja techniczna została napisana przez autora tłumaczeń od zera, co stanowiło ogromne wsparcie merytoryczne dla polskich użytkowników.
Wracając do kwestii prawnych: według artykułu z czasopisma „Komputer”, autor nie sprzedawał bezpośrednio programów takich jak Word czy Windows. Oferował on osobny produkt będący nakładką spolszczającą, pozostawiając kwestię posiadania oficjalnego oprogramowania samemu użytkownikowi. Ta „partyzancka” działalność doprowadziła do głośnego incydentu – jak podaje „Bajtek” (1989/08), za konflikt dotyczący praw autorskich Roland Wacławek został usunięty ze stoiska Microsoftu i Mark-Technik podczas prestiżowych targów CeBIT '89.
Adaptacja oprogramowania w tamtych czasach była procesem tytanicznym. Doskonale obrazują to fragmenty artykułu z „Komputera 02/1989”, opisujące walkę z kodem binarnym:
„W programach obsługujących ekran w trybie znakowym sprawa jest trudniejsza. [...] Przeróbka jest wtedy bardzo żmudna i skomplikowana, gdyż konieczne jest nie tylko uchwycenie wszystkich fragmentów programu, w których bezpośredni dostęp do pamięci obrazu ma miejsce (może ich być kilkadziesiąt!), ale i napisanie własnych, zastępczych procedur obsługi ekranu. Co więcej, aby program nie działał ślamazarnie, procedury te muszą być starannie optymalizowane pod kątem szybkości pracy. Metodę tę zastosowano m.in. przy spolszczaniu dBase III+ (dBASE POLONUS)”.
Autor wyjaśniał również, że profesjonalna adaptacja wymagała stworzenia własnych narzędzi, ponieważ popularne wówczas „odpluskwiacze” (debuggery) były niewystarczające:
„Jakimi narzędziami wykonuje się takie przeróbki? [...] stosowanie do przeróbek dużych programów wyłącznie odpluskwiacza (ang. debugger) lub podobnie prymitywnego narzędzia (PCTOOLS itd.) dyskredytuje wykonawcę [...] przeróbka jest wtedy niewiarygodna”.
Największym wyzwaniem był brak miejsca w skompilowanym kodzie. Aby dodać polskie funkcje, autor musiał „odzyskiwać” bajty z oryginału:
„Skąd wziąć miejsce na dodatkowe rozkazy? Jeżeli miejsca nie trzeba zbyt wiele, a program był kompilowany z języka wysokiego poziomu, drogą starannej optymalizacji kodu udaje się przeważnie wygospodarować potrzebne kilka do kilkudziesięciu bajtów [...] Jeżeli trzeba dołączyć procedury o większych rozmiarach, konieczne jest zgrupowanie tych procedur w osobnym pliku, ładowanym do pamięci przed uruchomieniem programu zasadniczego”.
Skalę poświęcenia najlepiej obrazuje praca nad Pelikanem (MS-Word 3.0). Cały proces trwał 8 miesięcy, z czego aż 3 poświęcono na samą analizę kodu. Efektem był zapis programu w języku maszyny wirtualnej o objętości 400 KB – co w tamtych czasach było wartością ogromną.
Skoro wyjaśniliśmy już podstawy historyczne oraz to, kto i dlaczego podjął się trudu stworzenia tego tłumaczenia, czas przyjrzeć się bliżej konkretom.
Pakiet Oficyna, wraz z innymi polskojęzycznymi adaptacjami, powstał z myślą o architekturze komputera Mazovia 1016. Ta polska konstrukcja, będąca klonem standardu IBM PC, była wytwarzana od 1986 roku przez firmę "Mikrokomputery”.
Mazovia 1016
Dopełnieniem tej historii jest archiwalna reklama mikrokomputera Mazovia 1016, którą można odnaleźć w serwisie YouTube na kanale RetrotechnikaPL:
Mazovia 1016: Specyfikacja techniczna:
Patrząc na zdjęcia tego mikrokomputera, trudno odmówić mu pewnego surowego piękna retro technologii. Pod obudową kryły się podzespoły, które czyniły z niego solidną stację roboczą:
Procesor: Intel 8086 (16-bitowy).
Pamięć RAM: 256 kB (z możliwością rozszerzenia do 640 kB).
Pamięć ROM: 48 kB (zawierająca BIOS oraz interpreter języka BASIC).
Napędy: 2 stacje dyskietek 5,25".
Dysk twardy: Opcjonalny typu Winchester o pojemności od 10 do 30 MB.
Klawiatura: W układzie QWERTY, dostosowana do standardu znaków MAZOVIA.
Drukarka: D-100/PC produkcji MERA-BŁONIE.
Ekran: Do wyboru monitor monochromatyczny lub kolorowy.
Komputer pracował pod kontrolą systemu operacyjnego opartego na IBM PC-DOS 2.0. Co najważniejsze, Mazovia była w pełni kompatybilna ze standardem IBM PC/XT, co pozwalało na uruchamianie ogromnej biblioteki światowego oprogramowania.
Ogromnym ułatwieniem w obsłudze tego komputera było właśnie spolonizowane oprogramowanie, o którym wspomniałem wcześniej. Przejdźmy zatem do najważniejszego elementu: systemu Windows 1.03 oraz pakietu przyległego w języku polskim.
Udało mi się uruchomić pakiet Oficyna na maszynie wirtualnej skonfigurowanej jako Mazovia w emulatorze 86Box (wersja 5.3). Było to możliwe dzięki odnalezionym w serwisie Internet Archive obrazom oryginalnych dyskietek. Dzięki temu możemy dziś zobaczyć, jak wyglądała praca na polskim sofcie u progu lat 90.
Tak preferuje się środowisko po zainstalowaniu i uruchomieniu:
Dyspozytor PC-DOS
Dyspozytor zamiast Executive
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po uruchomieniu systemu, jest spolszczenie głównego menedżera plików. Standardowy MS-DOS Executive został przemianowany na swojsko brzmiącego „Dyspozytora”.
To właśnie z poziomu Dyspozytora użytkownik zarządzał zawartością dyskietek i uruchamiał kolejne programy. Warto zauważyć, że w tamtych czasach Windows nie był jeszcze samodzielnym systemem, a jedynie graficzną nakładką na DOS-a, więc rola takiego „zarządcy” była kluczowa.
Poza wspomnianym już Dyspozytorem, w pakiecie Oficyna 1.032 znajdziemy zestaw narzędzi, które miały uczynić z komputera kompletne stanowisko pracy:
EDPOL inaczej MS Write
GRAFIK czyli MS Paint
Kalendarz
Kalkulator zwany kalkulatorkiem
Kartoteka czyli Windows Cardfile
Notatnik
Operator Oficyny będący Panelem Sterowania
Gra Reversi (jedyne nie przetumaczone oprogramowanie)
Schowek
Terminal
Zegar
Kreślarz będący programem Micrografx In*a*vision
Drukarnia inaczej Aldus PageMaker
Drukarnia - Ekran Główny
Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem Wam historię tego unikatowego pakietu, który jeszcze do niedawna uznawany był za lost media. Historia Oficyny to nie tylko opowieść o kodzie binarnym i inżynierii odwrotnej, ale przede wszystkim o polskiej ambicji i kreatywności w czasach, gdy o oficjalnych licencjach mogliśmy tylko pomarzyć. Jeśli podobał Wam się ten materiał i chcecie więcej takich powrotów do przeszłości, wspierajcie naszą stronę i wyczekujcie kolejnych artykułów, a ja obiecuję, że jeszcze nie raz zaskoczę Was czymś absolutnie unikalnym! :)